• Sąd Rejonowy w Łasku uniewinnił trzy osoby obwinione w związku z demonstracją rolników w Wartkowicach.
• Policja zarzucała organizatorce protestu zorganizowanie zgromadzenia bez zawiadomienia. Natomiast dwaj mężczyźni byli obwinieni o utrudnianie ruchu.
• Z kolei Sąd Rejonowy w Trzebnicy umorzył trzy postępowania przeciwko łącznie dziesięciu mężczyznom, którzy uczestniczyli w manifestacji rolników w marcu 2024 r.
• Ośmiu z nich było obwinionych o naruszenie przepisów o bezpieczeństwie lub porządku w ruchu drogowym, a dwóch o utrudnianie ruchu.
• Sąd uznał, że rolnicy brali udział w legalnych protestach, które w naturalny sposób wiążą się z problemami w ruchu.
Sąd Rejonowy w Łasku uniewinnił troje rolników uczestniczących w proteście w Wartkowicach. Do wydarzenia doszło 22 kwietnia 2024 r. Manifestacja miała charakter zgromadzenia spontanicznego i była reakcją na rozwiązanie tego samego dnia demonstracji rolników w pobliżu przejścia granicznego w Dorohusku. W związku z protestem obwinione zostały 3 osoby – kobieta organizująca manifestację i dwóch jej uczestników. Organizatorka usłyszała zarzut popełnienia czynu z art. 52 § 2 pkt 2 Kodeksu wykroczęń, czyli zorganizowania zgromadzenia publicznego bez zawiadomienia i zezwolenia. Dwaj mężczyźni natomiast byli obwinieni o utrudnianie ruchu drogowego.
Wszystkie poprzednie protesty organizowane przez tę grupę rolników odbywały się w sposób niezakłócony i pokojowo. Takie było też zgromadzenie spontaniczne, które odbyło się dwa miesiące wcześniej w tym samym miejscu i o podobnej porze, gdy premier Donald Tusk postanowił wpisać na listę infrastruktury krytycznej wybrane odcinki dróg do granicy z Ukrainą oraz przejście graniczne w Dorohusku. Zdaniem rolników, miało to na celu przede wszystkim ograniczenie protestującym prawa do zgromadzeń, które wtedy się tam odbywały. Rolnicy z okolic Łodzi postanowili zwołać protest solidarnościowy na węźle w Wartkowicach.
Tak samo było podczas protestu 22 kwietnia 2024 r. Organizatorka po dowiedzeniu się, że wójt gminy Dorohusk rozwiązał legalny protest na granicy postanowiła zwołać protest solidarnościowy. Zadzwoniła w tej sprawie do funkcjonariusza Policji, z którym miała wcześniej kontakt przy poprzednich protestach. Zakomunikowała mu, że odbędzie się tego dnia protest spontaniczny, z powodu rozwiązania zgromadzenia w Dorohusku. Jako miejsce protestu wybrane zostało tożsame miejsce, gdzie protesty odbywały się wcześniej, tak żeby funkcjonariusze Policji mogli sprawnie zapewnić zabezpieczenie i objazdy. Policjant przyjął to do wiadomości, odnotowując powód organizacji zgromadzenia, co znalazło swój wyraz w notatce służbowej. Już podczas rozmowy telefonicznej, a także wielokrotnie później, policjanci komunikowali, że, ich zdaniem, protest jest nielegalny i protestujący będą karani mandatami karnymi. Nie podali jednak powodów takich stwierdzeń, ani nie rozwiązali protestu. Podczas samego zgromadzenia policjanci próbowali utrudniać jego przebieg, żądając od organizatorki m.in. zgody zarządcy drogi na zorganizowanie protestu spontanicznego. Postanowili także wobec losowo wybranych osób skierować wnioski o ukaranie do sądu. Taki wniosek skierowano także wobec rolnika, który wracając z prac polowych przypadkowo trafił na protest. Spisano numery rejestracyjne jego ciągnika w momencie, gdy poszedł dowiedzieć się od funkcjonariuszy, czym spowodowane są utrudnienia na drodze.
Policjanci nie przyjmowali do wiadomości, że powodem zgromadzenia może być solidaryzowanie się z rolnikami protestującymi na granicy. Jeden z funkcjonariuszy nie wiedział nawet, że Dorohusk jest położony w Polsce.
Sąd Rejonowy w Łasku postanowił połączyć sprawy do wspólnego rozpoznania. W toku procesu zeznawali funkcjonariusze, którzy potwierdzili, że protest miał charakter pokojowy. Przesłuchano także reportera Telewizji Republika, który w tamtym dniu na bieżąco relacjonował zdarzenie. Z kolei oskarżyciel publiczny nie stawił się na żadnej z rozpraw.
Sąd Rejonowy w Łasku zdecydował się uniewinnić troje obwinionych. Uznał tym samym, że wolność zgromadzeń może być realizowana także poprzez protest spontaniczny, a rozwiązanie protestu rolników w Dorohusku było istotnym dla tej grupy społecznej zdarzeniem, z którym mogli się nie zgadzać.
Z kolei w analogicznych sprawach dotyczących protestów w województwie dolnośląskim, Sąd Rejonowy w Trzebnicy umorzył trzy postępowania wobec łącznie dziesięciu rolników. Demonstracja miała miejsce w marcu 2024 r. Podczas zgromadzenia Policja utrudniała niezakłócone demonstrowanie poprzez zarzucanie protestującym łamania przepisów prawa o ruchu drogowym. Wcześniej, sama Komenda Powiatowa Policji w Trzebnicy informowała, że tego konkretnego dnia odbędzie się planowany protest. Uczestnicy manifestacji byli legitymowani oraz karano ich mandatami karnymi. Wobec osób, które nie przyjęły mandatów, tak samo jak w sprawach z Wartkowic, kierowane były wnioski o ukaranie do sądu.
Komenda Powiatowa Policji w Trzebnicy złożyła do sądu wniosek o ukaranie łącznie 10 osób. Większość była obwiniona o czyn z art. 97 Kodeksu wykroczeń, czyli naruszenie przepisów o bezpieczeństwie lub porządku w ruchu drogowym. Dwóch rolników usłyszało zarzut tamowania lub utrudniania ruchu, czyli czyn z art. 90 kw.
Sąd Rejonowy w Trzebnicy zdecydował się umorzyć sprawę, wskazując, że zachowanie obwinionych nie wypełnia jakichkolwiek znamion zarzucanych wykroczeń. Uczestniczyli oni bowiem w legalnym proteście, jednym z wielu, jakie tego dnia odbywały się w całej Polsce. Forma manifestacji polegająca na blokowaniu dróg została wcześniej ogłoszona przez NSZZ Rolników Indywidualnych Solidarność, który organizował protesty. Policja w Trzebnicy znała także czas i miejsce odbywającej się tam demonstracji. W ocenie sądu, obwinieni manifestowali pokojowo, nie dokonując niszczenia mienia ani aktów wandalizmu. Sąd zauważył też, że tego typu demonstracje co do zasady wiążą się z utrudnieniami w ruchu. Ponadto, jak wskazał sąd, kilka tygodni wcześniej na terenie powiatu trzebnickiego również odbywał się protest rolników mający analogiczną formę. Policja nie skierowała jednak wtedy wniosków o ukaranie manifestantów.
– Na podstawie wielu tego typu postępowań toczących się w całej Polsce można zauważyć niebezpieczną zmianę podejścia Policji oraz władz samorządowych w pierwszym kwartale 2024 r. Od tego czasu funkcjonariusze, z podejścia opartego o współpracę i próbę porozumienia z protestującymi, przeszli na pozycję utrudniania prowadzenia pokojowych zgromadzeń i prowadzenia wobec protestujących postępowań mandatowych i w sprawach o wykroczenia. Taka zmiana może powodować istotną ingerencję w prawo do wolności zgromadzeń potwierdzone w Konstytucji RP oraz szeregu aktów prawa międzynarodowego – zaznaczył Robert Czarnowicz z Centrum Interwencji Procesowej Ordo Iuris.
Źródło ilustracji: Adobe Stock.